Ciekawe czy jak gogle AR Apple zostaną już spowszednione przez mass market to będę mógł np. otworzyć Abletona w ogrodzie, chodzić po sadzie i tworzyć muzykę (w passthrough mode), żeby nie jebnąć głową w drzewo ofc xD
To w sumie cudne, bo nawigowałbym wirtualnie jak dyrygent np. wylegując się na leżaku, spacerując, odsłuchująć tego co tworzę, generująć nowe nigdy nie słyszane dźwięki, barwy, i melodie, ale bez uszczerbku na zdrowiu.
Za takie coś z chęcią bym zapłacił tyle co za auto.
Tym razem bym się nie męczył z Ardour, tylko wrócił do Abletona (ewentualnie Bitwig).
Jednak standard robi swoje.
Do tego nadal mam biblioteki Omisphare.
I orkiestrowe NI.
Mógłbym się bawić nobami na MPK godzinami jak sutkami ukochanej.
Z chęcią bym w tym roku wrócił do tworzenia muzyki, tylko problem jest taki, że zawodowo siedzę/stoję przy biurku, a synteza bangerów to takie hobby co też się siedzi przy biurku godzinami, dlatego wybrałem ogród, bo spaceruję, oddycham, fizycznie pracuję.
Ale duszę mi ciągnie do syntezatorów strasznie.
Do tego w PureData et al mogę sobie np. wziąć dane z gwiazd i generować soundscapy, to nie te czasy, że się przed klawiszami siedzi, teraz można programować fraktale i je słyszeć.
Takie cudne hobby, szkoda, że siedzące :/
Mam inne sprzęty japońskie, np. przenośny recorder Rolanda EDIROL R09‑HR i po prostu te cudne japońskie rączki i uwaga do detalu po raz kolejny mnie oczarowuje.
A właśnie, czy jakoś drukarek spadła?
Nie, nadal można kupić prasę Gutenberga albo taką gazetową i dalej kosztuje majątek.
Po prostu kiedyś nie dało się wydrukować tysiąca stron za grosze w zaciszu własnego domu. Nie było takie opcji.
To, że tania psująca się opcja doszła, to nie znaczy, że industrialne maszyny się pogorszyły.
Konto tymczasowe.